Obierki, fusy i skorupki to zwykle jedna trzecia zawartości domowego kosza. W bloku bez ogródka wydaje się, że nie ma z nimi co zrobić — ale są trzy metody, które działają w mieszkaniu, i żadna z nich nie śmierdzi, jeśli prowadzi się ją poprawnie.
Metoda 1: wermikompostownik
Skrzynka z dżdżownicami kompostowymi, ustawiona pod zlewem lub na balkonie. Brzmi ekstremalnie, działa najlepiej.
Jak to działa: dżdżownice zjadają odpadki i produkują żyzny humus oraz płynny wyciąg, świetny do podlewania roślin. Dobrze prowadzony wermikompostownik pachnie ziemią po deszczu — jeśli zaczyna śmierdzieć, to znak, że wrzucasz za dużo naraz albo za mokro.
Ile wyrabia: około 250 g odpadków dziennie na kilogram dżdżownic. Dla dwóch osób wystarczy skrzynka 40–60 litrów.
Czego nie wrzucać: mięsa, nabiału, tłuszczu, cytrusów w dużych ilościach, cebuli, czosnku.
Metoda 2: bokashi
Szczelny kubeł z kranikiem i ściółka z pożytecznymi mikroorganizmami. Odpadki się nie rozkładają, tylko fermentują — jak kiszonka.
Zaleta: przyjmuje wszystko, także mięso, nabiał i kości. Zajmuje mało miejsca.
Wada: produkt końcowy trzeba zakopać w ziemi lub oddać komuś z ogrodem. W bloku bez dostępu do gruntu to problem.
Metoda 3: brązowy pojemnik
Najprostsza opcja — jeśli Twoja spółdzielnia ma pojemnik na bioodpady, wystarczy zbierać obierki do osobnego wiaderka i wynosić co dwa dni.
Uwaga na worki: zwykłe foliowe reklamówki dyskwalifikują całą partię. Worki „biodegradowalne” też bywają problemem, bo wiele kompostowni nie ma warunków do ich rozłożenia. Najbezpieczniej wysypywać luzem albo używać papierowych.
Jak uniknąć muszek owocówek
To najczęstszy powód, dla którego ludzie rezygnują po dwóch tygodniach. Trzy rzeczy rozwiązują problem niemal całkowicie:
- Przykrywaj świeże odpadki warstwą suchego materiału — podartą tekturą, papierem, ściółką kokosową.
- Owoce trzymaj w zamrażarce do momentu wyrzucenia. Obierki z jabłek i skórki z bananów to główny magnes.
- Nie przepełniaj. Za dużo mokrej materii naraz to gwarancja fermentacji beztlenowej — stąd zapach i owady.
Od czego zacząć
Jeśli masz brązowy pojemnik w wiacie — zacznij od niego, nic to nie kosztuje. Jeśli nie masz i mieszkasz w bloku z balkonem, wermikompostownik jest najlepszą inwestycją: koszt startowy to około 200–400 zł, a efektem jest ziemia do doniczek, której nie trzeba kupować.